poniedziałek, 18 września 2017

Wszyscy jesteśmy popękani...

„Wszyscy jesteśmy popękani. Każde z nas zaczyna życie jako wodoszczelny okręt. Ale potem przydarzają się nam różne rzeczy - ludzie nas opuszczają albo nas nie kochają, albo nas nie rozumieją, albo my nie rozumiemy ich, więc tracimy, przegrywamy i ranimy się wzajemnie. I okręt zaczyna miejscami pękać. No a kiedy okręt pęka, koniec jest nieunikniony. (…) Jednak zanim pęknięcia zaczną się otwierać i ostatecznie się rozpadniemy, mija wiele czasu. I to właśnie w tym czasie możemy się nawzajem zobaczyć, bo wtedy wyzieramy zza naszych szczelin i zaglądamy przez szczeliny innych do ich wnętrza. Kiedy zobaczyliśmy swoje prawdziwe oblicza? Dopiero kiedy zajrzałeś w moje szczeliny, a ja zajrzałam w twoje. Wcześniej patrzyliśmy zaledwie na wzajemne o sobie wyobrażenia, jakbyśmy patrzyli na roletę w oknie, ale nigdy nie zaglądali do środka. Lecz jak tylko okręt zaczyna pękać, do środka może dostać się światło. Światło może się wydostać na zewnątrz.” 




Lubicie Johna Greena?  A może uważacie, że jego książki to zwykłe młodzieżówki, które zostały do przesady wypromowanie, a tak naprawdę nie zawierają głębszych treści? Moje zdanie na temat jego książek zmieniało się na przestrzeni lat. Nieraz uważałam je za ważne i dorosłe, a nieraz za proste i dziecinne, ale jedna, rzecz była niezmienna - cytaty. Autor sprytnie potrafi wcisnąć życiowe mądrości do nawet najprostszej powieści i właśnie za to go cenię. Słowa, które zamieściłam na początku posta pochodzą z „papierowych miast". Nie ukrywam, że podobała mi się ta książka, ale nie miała w sobie nic, co by powalało na kolana. Jednak raz na jakiś czas pojawią się zdania, które od razu rzucają się w oczy. Są jakby za mądre jak na nieskomplikowaną fabułę. Nie wiem czy Wy też tak macie, ale ja od razu wyłapuję takie rzeczy i zaznaczam, bo mogą się potem przydać jako życiowa inspiracja. Lubię, gdy z książki wystaje dużo kolorowych karteczek, to czyni ją moją. 

Nie przedłużając, przeczytajmy te słowa jeszcze raz i spróbujmy dopasować je do naszego życia. Czyż nie jest tak, że człowiek rodzi się niczym czysta karta (tabula rasa), a potem środowisko go kształtuje? Każdy bez wyjątku niesie jakiś bagaż życiowych doświadczeń, które go zmieniły, doprowadziły do tego miejsca, w jakim jest teraz. Nie żyjemy w laboratorium, nikt z nas nie ma sterylnie czystej psychiki. Kilka razy upadaliśmy, by potem się podnieść. Mimo, że wiele chwil możemy zaliczyć już do przeszłości to jednak zostawiły one na nas jakiś ślad. Wszystkie te pęknięcia bez względu na to czy duże czy małe wpływają na naszą osobowość i przyszłe decyzje. 

Często użalamy się nad sobą, bo wiele przeszliśmy, bo nikt nie potrafi nas zrozumieć. A przecież koleżanka czy sąsiadka ma lepiej, dobrze ustawione życie, żadnych stresów. Musimy postawić sobie dwa pytania: jak długo ją znamy i na ile ją znamy?  Wcale nie ma obowiązku mówić nam o swoich smutkach czy wydarzeniach z przeszłości. Nie musi się zwierzać czy udowadniać, że też wymaga zrozumienia. Bez względu na to, ile wiemy o danej osobie, potraktujmy ją jak siebie, jak człowieka z troskami, zmartwieniami, rysami na przeszłości. To właśnie ludzkie traktowanie pomaga zbliżyć się do kogoś, zrozumieć i być zrozumianym. 

Może zamiast roztrząsać to, co wydarzyło się w przeszłości i nie możemy tego już zmienić lub analizować każde przykre słowo skierowane w naszą stronę pomyślmy, że to tylko trud codziennego życia. Dotyczy on wszystkich i choćbyśmy nie wiem jak się starali to tego nie unikniemy. Cierpienie nie jest naszą winą ani winą innych ludzi. Ranimy i jesteśmy ranieni. Zamiast tworzyć głębsze refleksje potraktujmy to po prostu jako element człowieczeństwa, podnieśmy głowę i idźmy przed siebie dumni z naszego nieidealnego życia. Cieszmy się, że je mamy i nie zapominajmy, że nie jesteśmy panami tego świata. Nie mamy prawa oceniać innych według ich czynów i tego, co przeszli, bo tak naprawdę nigdy nie wejdziemy w ich skórę, bo każda historia, choć nieraz podobna może być czymś zupełnie innym. 

Bądźmy okrętami świadomymi swoich pęknięć. Uczymy się na błędach, ale i nie bądźmy egoistami. Dostrzegajmy rysy innych statków, wpatrujmy się w nie, aż zobaczymy w nich prostą, pozbawioną warstwy ochronnej osobę taką jak my. Zaglądając nawzajem w swoje szczeliny widzimy światło, które jest nadzieją na przyjaźń, związek czy po prostu odrobinę ludzkiego zrozumienia. W bólu i cierpieniu zastanówmy się czy musimy przechodzić przez to sami? A może kiedyś na naszej drodze pojawi się osoba, która wypełni wszystkie te życiowe pęknięcia i nada każdemu dniu nowych barw. 

6 komentarzy:

  1. Nie przeczytałam żadnej książki tego autora :D
    Pozdrawiam!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja czytałam chyba wszystkie książki tego autora, nawet jego biografię :D
    Czy lubię ? hmm różnie z tym bywa.
    Co do Twojego posta bardzo piękny a przede wszystkim prawdziwy

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przeczytałam żadnej książki tego autora, ale może się skuszę...hmmm

    agnesssja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam na nowy post, a w nim 100 faktów o mnie! :-)
    Będzie mi bardzo miło jeśli wpadniesz.
    Pozdrawiam i obserwuję

    MÓJ BLOG - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  5. Coś kiedyś słyszałam na temat tej książki, ale nic mnie w niej nie skusiło :<

    deathbeds19.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam. Nie do końca mi się podobało. Jednak niektóre cytaty do tej pory mam w sercu :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Jesteście dla mnie ogromnym wsparciem i sprawiacie, że czuję, że to, co robię ma sens. Cieszy mnie, gdy mówicie, że korzystacie z moich przepisów. Jestem otwarta na Wasze pomysły. Każda kreatywność, Wasze oryginalne sposoby na wykonanie moich przepisów są na wagę złota. Nie bójcie się zadawać pytań. Chętnie na nie odpowiem. Dyskutując na różne tematy możemy stworzyć tu przyjemną atmosferę. Pozdrawiam wszystkich kawoszy i nie tylko! ❤️