piątek, 16 lutego 2018

Mleczna eksplozja smaku z włoskim akcentem w tle

Cześć kawosze! Dzisiaj przychodzę do Was z obiecanym postem, który nie tylko będzie przepisem, ale przede wszystkim historią z nim związaną.Wkręćcie się ze mną we włoskie klimaty.

 

sobota, 3 lutego 2018

Kawiarka - prawie espresso niskim kosztem

Witajcie kawosze :-D Styczeń dobiegł końca, a to mój pierwszy wpis w tym roku. Mam nadzieję, że wybaczcie mi długą nieobecność. Ostatnio mam wrażenie, że czas przecieka mi przez palce. Może to uroki klasy maturalnej? Post, z którym dzisiaj do Was przychodzę dojrzewał w mojej głowie zanim opublikowałam pierwszy wpis na blogu.  Dlaczego tak długo? Musiałam oswoić się z kawiarką. Dlaczego ta kawa jest taka słaba? Ohydnie kwaśna lub Ło la Boga to chyba zaraz wybuchnie! Moja przygoda z kawiarką była długa i kręta.


piątek, 22 grudnia 2017

Kawa piernikowa - smak świąt

Hej :D A może lepiej ho ho ho! W tym roku trochę późno udzielił mi się świąteczny nastrój, ale jak to mówią: „lepiej późno niż wcale". Nie mogło więc zabraknąć przepisu z tej okazji.

piątek, 8 grudnia 2017

Kopiec kreta - słodka kofeinowa podróż z odrobiną egzotyki

Hej :D Może troszkę przesadziłam z tytułem, ale nie mogłam się powstrzymać. To jedna z moich ulubionych autorskich kaw. Jak ją zrobicie to pewnie zrozumiecie, w czym tkwi rzecz. Swoją drogą skąd to nazewnictwo? Powiem szczerze, że jestem raczej za nazwami typu: malinowe frappe niż malinowa rozkosz na zimno. Prosty przekaz i od razu wiecie, z czym macie doczynienia. Czasem jednak kawa jest tak przekombinowana, że używanie jej fachowej nazwy jest trudne do zapamiętania i męczące. Chcecie wiedzieć jak nazywałby się nasz kawowy kopiec kreta? Proszę! Bananowo-czekoladowe frappe na ciepło z mlekiem kokosowym i wiórkami kokosowymi. Brzmi prawie jak przepis :P Zatem myślę, że nazwa jest dobrym uproszczeniem. Bez zbędnego przedłużania zapraszam do przepisu :D


środa, 29 listopada 2017

French Press - urządzenie do zadań specjalnych

Witajcie kawosze :D Choć dzisiejszy post będzie bardziej techniczny to obiecuję, że nie zabraknie w nim jednego, ukrytego przepisu.

Zaparzacz do kawy 
French press, praska francuska, kafeteria, zaparzacz tłokowy... Nazywajcie to jak chcecie. Mówię o specjalnym dzbanku do zaparzania kawy, który ma tłoczek z sitkiem do oddzielenia fusów. Dla kogo on jest? Dla tych, którzy nie przepadają za smakiem kawy rozpuszczalnej, natomiast irytują ich fusy w zalewanej kawie. To bardzo proste i niedrogie rozwiązanie, które zadowoli wielu kawoszy. Ja swój kupiłam za 20 zł w pepco, jest jeszcze mniejszy za 15. Wzięłam ten większy, bo korzystam z tej metody parzenia kawy głównie, gdy są u mnie goście. Na codzień piję kawę z kawiarki, o której z pewnością jeszcze napiszę. Zaczynamy od przelania praski francuskiej gorącą wodą, którą potem wlewamy. Rozgrzeje to jej ścianki. Kawa do kafeteri musi być nieco grubiej zmielona niż tradycyjnie. Sitko niestety nie jest na tyle dokładne, co filtry i nie zatrzyma fusów z drobno zmielonej kawy. Niektórzy jednak rozkręcają sitko i dodatkowo zabezpieczają je filtrem,  przez co mogą zmielić ziarna drobniej i cieszyć się bardziej aromatyczną kawą. Ale to już zależy od preferencji. Jedni lubią mocną kawę, inni delikatną. Jak już przy jesteśmy przy intensywności naparu to ile tak właściwie kawy sypać do french pressu? Bariści podają 60-70g/litr wody. Co to w praktyce oznacza? Około jednej ,,porządnej" łyżki kawy na szklankę wody. Ja jak to ja oczywiście zaburzam te proporcje i sypię więcej kawy. Wy też nie bójcie się tego robić. Spróbujcie najpierw według tradycyjnych zaleceń, a potem sami oceńcie czy Wasza kawa jest za słaba czy za mocna. Eksperymentowanie podczas robienia kawy to wspaniała rzecz. Gdy mamy już kawę w french pressie delikatnie zalewamy ją gorącą, ale nie wrzącą wodą. Kawa nie lubi wrzątku. Na początek tylko lekko zakrywamy kawę. Dajemy jej 30 sekund. Ziarna się otworzą i w ten sposób uzyskamy więcej aromatu. Po tym czasie wlewamy resztę wody i przykrywamy. Tłoczek ma być na górze tak, żeby nie dotykał naparu. Parzenie kawy tą metodą trwa około 4-6 minut. Po upłynięciu tego czasu powoli dociskamy tłoczek do dna oddzielając fusy od naparu. Przelewamy napój do szklanek czy filiżanek.  W ten sposób możemy cieszyć się prawdziwą kawą bez fusów.

środa, 8 listopada 2017

Herbata po hiszpańsku - moje propozycje

Witajcie :D Jak obiecałam tak przybywam pełna energii z nowymi pomysłami na herbatę po hiszpańsku. Jeśli ktoś jeszcze nie czytał poprzedniego posta to serdecznie zapraszam do zapoznania się, żeby lepiej wczuć się w klimat i tam wszystko jest wyjaśnione bardzo szczegółowo ze zdjęciami na każdym etapie „produkcji". Znajdziecie go tutaj: [KLIK] Jeśli już wszystko jasne to zapraszam do nowych przepisów :D Wszystkie rozwiązują problem poprzedniej herbaty czyli konieczność mieszania.

wtorek, 24 października 2017

Herbata po hiszpańsku - istna magia

Czary mary, czary mary... Przed Wami pojawia się herbata, która wygląda jak zaczarowana. Czemu zaczyna się dopiero od połowy szklanki? Co jest pod nią i najważniejsze: jak ją zrobić? Jeśli jesteście zaciekawieni to zapraszam do nowego przepisu.

piątek, 13 października 2017

Latte Macchiato - trzy warstwy elegancji

Witajcie Kawosze!
Dzisiaj przychodzę do Was z czymś specjalnym. Kawa, która nie tylko dobrze smakuje, ale i cieszy oko. Można się zakochać w tych jej trzech warstwach. Idealna do podania dla gości.